Po sześcioletniej przerwie i jakże udanej płycie
"Louder than Hell" Manowar wydał na świat już dziewiąty album
studyjny.
Album "Warriors of the World" budzi wiele
kontrowersji w światku metalowym, a to za sprawą takich utworów jak np.
Nessun Dorma – nie jest to kawałek stricte metalowy, to aria operowa
Giacomo Pucciniego, chociaż w aranżacji z gitarami. Trzeba przyznać, że Eric bardzo dobrze sobie radzi z tym
jakże odmiennym od codziennego repertuarem. Godny odnotowania jest także fakt,
że pieśń tą Eric zadedykował pamięci swej matki, która zmarła w czasie gdy album
był nagrywany.
Ale zacznijmy od początku: na płycie mamy
jedenaście utworów:
01. Call to Arms
02. The Fight for Freedom
03. Nessun Dorma
04. Valhalla
05. Swords in the Wind
06. An American Trilogy
07. The March
08. Warriors of the World United
09. Hand of Doom
10. House of Death
11. Fight Until we Die
Call to Arms Po włożeniu płyty do
nośnika od razu spływa miód na nasze uszy. Potężne, ostre gitary i panujące nad
wszystkim grzmienie perkusji no i mocny głos Erica Adamsa (chociaż to dopiero
rozgrzewka przed kolejnymi kawałkami).
The Fight for Freedom Jak można
przeczytać w książeczce dołączonej do płyty pieśń ta została zadedykowana
ofiarom zamachów z 11 września. Utwór jest bardzo spokojny, ale pełen mocy, dumny, tchnie nadzieją i otuchą, dodaje sercu odwagi.
Nessun Dorma Jak już wspominałem na
początku jest to utwór wyróżniający się w repertuarze Manowar - jest to aria
operowa, a więc materiał dość trudny, ale Eric doskonale daje sobie radę.
Kosztowało go to wiele przygotowań, o czym wspominał w wywiadach, ale efekt
końcowy jest wart tego potu.
Valhalla Valhalla to bardzo krótki utwór
instrumentalny, w sumie można go nazwać małym przerywnikiem jeśli nie
"zapychaczem", ale też ma swój urok.
Swords in the Wind Piękna ballada,
której treść nawiązuje do mitologii wikingów. Drakary płynące w mrok i mgłę,
pośród szumu zimnych fal. Patetyczny – to słowo dobrze charakteryzuje ten
utwór.
An American Trilogy Tytuł
oryginału to "Dixie Land", bowiem Manowar zapożyczył tą
pieśń z repertuatru Elvisa Presleya. Powiem tylko, że jest to kolejny utwór,
który rozdziela fanów Manowar na dwa obozy gdyż znowu Manowar pozwala sobie
odejść od swojego ortodoksyjnego stylu.
The March Utwór "The March''
został zadedykowany Ryszardowi Wagnerowi. Nasuwa skojarzenia z utworem "Today
is a Good Day to Die".
Warriors of the World
United Kawałek znany fanowm metalu z teledysku, który można było
zobaczyć m. in. na Vivie, choć w nieco skróconej wersji – na płycie mamy np.
dodatkowy chórek we wprowadzeniu. Kawałek zagrany z ogniem właściwym dla
Manowara i o klasycznej już tematyce: heavy metal forever! ;-)
Hand of Doom Jest to prawie najszybszy
utwór na płycie, Karl Logan dał w tym utworze dobry popis gry na gitarze. Utwór
jest prawdziwą odskocznią od przeważających na tej płycie powolnych melodyjnych
utworów – nawiązanie do klasycznego stylu Manowar z poprzednich płyt.
House of Death Kawałek przypominający
poprzedzający "Hand of Doom", jakby
jego kontynuacja, jednak w wolniejszym tempie, ale to tylko chwila odpoczynku
przed...
...Fight Until We Die Jest to już
ostatni utwór na płycie, najszybszy w zestawie. Już od pierwszych taktów mamy do
czynienia z potwornym tempem a z głośników wylewa się na nas nawałnica dźwięku.
Trzeba przyznać, że jest to chyba najlepszy utwór na całej płycie: Scott
wystawia swoją perkusję na próbę wytrzymałości, Karl i Joey też musieli sporo
napocić a Eric daje z siebie wszystko i niemal wychodzi z siebie (przez gardło
:-)). Świetny kawałek na finał z fajerwerkiem.
Podsumowanie:
Great Onizuka: Porównując "Warriors of
the World" z wcześniejszymi dokonaniami Manowar, ten album wypada słabo.
Salvi: Moim zdaniem to jeden z
najbardziej udanych albumów Manowar – utwory są różnorodne (choć to wywołuje
kontrowersje wśród fanów), doskonale zagrane, do tego doliczyć trzeba świetne,
potężne brzmienie.
Great Onizuka (i trochę
Salvi)
|