"Manowar, Manowar living in the road" zgodnie z
pierwszą zwrotką kultowej piosenki Kings of Metal nasz ulubiony zespół
nie wiele ma czasu - ciągłe koncerty, wywiady i imprezy nie
pozwoliły jego członkom na wydanie szybko kolejnej płyty po Louder Then
Hell. Joey DeMaio dodatkowo zainwestował swój czas i pieniądze w nowe,
prywatne studio, które umieścił we własnym domu. Z zespołem od dłuższego czasu
przymierzali się do wydania nowego albumu i w końcu stało się - Manowar wydał po
6 latach nową, świetną płytę studyjną. Zanim jednak ukazała się płyta mieliśmy
okazję zapoznać się z unikatowymi singlami zapowiadającymi wielki powrót
Królów.
Pierwszym z nich był Warriors Of The World United, który ukazał się
na pólkach sklepowych 15.04.2002. Kilka dni później ubrany w koszulkę Manowar
stałem przed warszawskim marketem multimedialnym. Przekraczając progi marketu,
który urósł w tej chwili do rangi świątyni zastanawiałem się czy znajdę cel mej
podróży. Niepewnie udałem się w stronę działu "Single" i przeszukałem wszystkie
płyty. Niestety, nie znalazłem upragnionego krążka. Smutny udałem się w stronę
działu z ciężką muzyką, chwila poszukiwań, która zaowocowała kilkoma ciekawymi
CD w czerwonym koszyku. Westchnięcie i powolnym krokiem udałem się w stronę
schodów co chwilę przystając i rzucając okiem na co ciekawsze promocje.
Nastąpiło coś co można nazwać przypadkiem, przeznaczeniem czy czymkolwiek innym.
Z głośników wydobył się odgłos perkusji, powolnej, potężnej, brzmiącej
monumentalnie, za chwilę dołączył bass i dźwięk gitary. Przecież to Warriors
of the World United! Niemożliwe, stanąłem w miejscu i po chwili jak
zahipnotyzowany podążyłem w stronę stoiska z płytami promocyjnymi, a w moich
uszach brzmiał tylko refren:
"Brothers everywhere Raise you hands into the air We’re warriors Warrios of the world!"
Rozpocząłem poszukiwania od początku, wszystko od literki A do Z. Znalazłem!
Singiel leżał wetknięty koło przedziału z literą E. W chwilę potem znalazłem się
przy kasie...
Drogę powrotną, która niezwykle mi się dłużyła wypełniły mi oględziny nowego
nabytku. Za cienkim, przejrzystym opakowaniem, bardzo gustowna okładka. Duże
logo Manowar, poniżej tytuł Warriors of the World United, grafika
przedstawiająca jakby grotę, tunel z blaskiem na samym jego końcu, być może to
brama piekieł całkiem podobna do "plakatu" The Triumph Of Steel. Na
pierwszym planie sztandary, barwy narodowe kilku państw: Szwajcarii, Włoch,
Japonii, Wielkiej Brytanii, Rosji, Francji, Austrii, Argentyny, Hiszpanii,
Czech, Belgii i Danii. Szkoda, że brak polskiej flagi. Myślę jednak, że po
pierwszym koncercie w naszym kraju być może kiedyś na okładkach zagości i
nasza.
Następnie otwarcie opakowania, po wewnętrznej stronie okładki wypisane trzy
tytuły:
1. Warriors of the World United - 5:54 2. March for Revenge (By the
Soliders of Death) - 9:13 3. Carry On - 4:29
Poniżej kilka słów od zespołu:
"We dedicate this to MANOWAR fans all over the world There are none
greater There are none stronger"
W dolnej części ujrzałem bardzo ważną informację dotyczącą możliwości
odtwarzania dodatkowego materiału video na komputerach (zarówno PC jak i MAC).
Duży plus za profesjonalizm. Po prawej stronie pudełka esencja całej wycieczki -
czarna płyta. Dojechałem w końcu do domu...
Teraz mogę zająć się istotą sprawy. CD z prędkością światła znalazło się w
odtwarzaczu wieży, a dwa dumnie wyczekujące głośniki czekały tylko na jedno –
play. Stało się! Ponownie moje uszy zetknęły się z nowym metalowym hymnem.
Potęga; każdy riff, szarpnięcie strun słychać jakby to miała być ostateczna
pieśń tego świata. Perfekcja! Drugi utwór zaczyna się krzykiem fanów, oklaskami,
wiadomo już, że jest to live kultowej dziś piosenki March for Revenge (By
the Soliders of Death) z wydanego bardzo dawano temu albumu Into Glory
Ride. Kolejna piosenka to Carry On, również w wersji live. Obie zagrane
na festiwalu Gods Of Metal we Włoszech. To trzeba usłyszeć! Na
marginesie - mała uwaga co do Carry On, ten utwór w wersji "na żywo"
zupełnie inaczej się słucha bez tych studyjnych "chórków".
Czas odpalić komputer. Autostart zadziałał prawidłowo i za chwile ukazała się
reprodukcja okładki. Z przejrzystego menu mamy możliwość wyboru klipów -
piosenek wykonanych w wersji live. Nie czekając, od razu zdecydowałem się na
wybór pierwszej z nich. Co? Nie mam Quick Time’a? Ups... Chwileczkę,
coś widzę na płycie - o jak miło! Ktoś zadbał o to by ten program (w wersji
5.02) znalazł się na krążku. Brawo! No to mogę już oglądać! Tutaj jednak mały
zgrzyt – jakość. No cóż, to nie jest DVD... ale i tak wszystko widać, a co
najważniejsze słychać. Powrót do Menu i jeszcze dwa linki do stron:
1. Manowar.com 2. http://www.nuclearblast.de/events/manowar
Uradowany zakupem, który nie był tani ponieważ 29 zł za takie wydawnictwo to
trochę dużo, jednak radość jaką mi dostarczył w pełni zrekompensowała niektóre
niedogodności. Jestem przekonany, że tę płytę warto mieć, jest to unikat i
zapewne niebawem całkowicie zniknie z rynku. To trzeba mieć, drodzy bracia i
drogie siostry True Metalu!
F A S T D E A T
H |